niedziela, 5 sierpnia 2012

1.


    
  Lubiła spacery. Zwłaszcza samotne. Hermiona Granger spacerowała po
 korytarzach Hogwartu nie zwracając najmniejszej uwagi na żadne powitania.
 Myślała o rzeczach nie ważnych , przynajmniej teraz. Jej myśli krążyły
 generalnie między SUM-ami  , esejami , lekcjami zielarstwa, ponieważ ostatnio
 ( choć nigdy się to nie zdarzało ) opuściła się. Było już późno i powinna wracać
 do swojego dormitorium ,ale niespodziewanie  jej myśli obrały dziwny kierunek
 ,a mianowicie powędrowały do jednego ze Ślizgonów  .  Na tą myśl , aż
 przystanęła. Czemu o nim pomyślała ? Nigdy nie zdarzyło jej się myśleć o
 żadnym członku Slitherinu . W ogóle jakoś ostatnio nie myślała o chłopcach.
 No może przez dłuższy czas . Wyrzuciła jego obraz z głowy i ruszyła w
 kierunku obrazu Grubej  Damy.
  Leżała w łóżku , ale jeszcze przed snem chciała wyjaśnić przed samą sobą
czemu o nim pomyślała. Nigdy przecież specjalnie nie zwracała na niego uwagi .
Draco Malfoy był dla niej oschły i nie zwracał na nią uwagi , czasami tylko rzucił
w jej stronę kilka słów , ale z całą pewnością nie były przyjemne. Rzeczywiście
ostatnio może ich stosunki poprawiły się do tego stopnia , że gdy przechodzili
obok siebie bądź natrafiał swoim wzrokiem jej wzrok to nic nie mruczał pod 
nosem , a jego oczy nie są już pełne pogardy , ale jak się jej wydawało smutku.
Może bezradności. Tylko czemu ta nagła zmiana ? O matko ! Co on ją w ogóle obchodził ! Przecież to Malfoy ! Może pomyślała o nim po prostu przypadkiem.
Nie powinna sobie zakrzątać nim głowy . Po tej ostatniej myśli zasnęła.
  Następnego dnia po ogarnięciu swoich włosów i nałożeniu lekkiego makijażu
wolno ruszyła w stronę Wielkiej Sali na śniadanie. Jej myśli wróciły do Draco.
Coś ją w nim pociągało, czy jej się podobał ? Nie ! Nie mógł jej się podo.. Au ! Hermiona wylądowała na podłodze. Otrząsneła się i zauważyła, że w odległości
1 metra od niej tak samo siedział Malfoy. Trzymał się za czoło.
-Patrz jak lezie.. W tym momencie zobaczył kim się zderzył. Wstał i bez słowa wszedł do Wielkiej Sali. Po chwili zrobiła to samo i dosiadła się do Rona i 
Harrego.
- Hej Fefmiona –Powiedział Ron z ustami wypełnionymi naleśnikami z serem.
- Hej Fon – Powiedziała Hermiona ironicznie na co tamten lekko uśmiechnął się.
 - Hej Harry – Nie odpowiedział. – Harry !
- Hm? O hej Hermiona – odpowiedział . Czyli chyba nie tylko ja jestem ostatnio taka zamyślona – pomyślała.
-O czym myślisz ? - spytała .
- O niczym, ja.. o niczym, naprawdę – powiedział .
-Okej , zawsze mi możesz powiedzieć.
- Zapamiętam. –odpowiedział i uśmiechnął się.
Spojrzała na swój talerz. Dwa naleśniki, symetrycznie ułożone, z bitą śmietaną. Naprawdę nie miała ochoty ich jeść. Spojrzała się za siebie. Draco patrzył na nią,
ale ta szybko odwróciła wzrok z powrotem na śniadanie. Yh , za nic w świecie – pomyślała i  odsunęła od siebie talerz.
- Nie jesz ? –zapytał Ron.
- Nie mam ochoty.- i zrobiła grymaśną minę.
- To w takim razie ja zjem – i wyszczerzył zęby na co Hermiona przewróciła z uśmiechem oczami. Z Harrym poczekali na Rona , który niesamowicie szybko pochłaniał kolejne części naleśnika. Gdy skończył poszli na obronę przed czarną
magią. Wychodząc spojrzała ostatni raz na Dracona . Zarumieniła się. Zdając sobie
z tego sprawę przyspieszyła kroku i czym prędzej wyszła z Wielkiej Sali.



PS; No tak to pierwszy rozdział , wiem troche krótki ale to tak na początek i mam nadzieje że kogoś zachęcił ;)

1 komentarz:

  1. kocham ten parring, na pewno będę czytać Twoje notki :) dodam do obserwowanych

    // hermiones-diary

    OdpowiedzUsuń